Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

Miniaturki

Dzisiaj mam dla was dwie miniaturki, które napisałam jakiś czas temu na forum związanym z serialem animowanym Winx. Niektórzy mogą uważać, że to trochę dziecinne, ale ja wprost uwielbiam zagłębiać się w psychikę niektórych bohaterów i wymyślać im nowe historie, opisywać ich przeżycia itp. Nie wymagam by osoba, która to czyta jakoś bardzo orientowała się w fabule, ale delikatna znajomość ogólnego sensu mile widziana.

Zapraszam więc do czytania.



Tchórz

Jesteś tchórzem, Timmy

Dzień jest słoneczny, ciepły. Dzieci w różnym wieku bawią się na placu zabaw zjeżdżając ze zjeżdżalni, huśtając się na huśtawkach lub kręcą się na karuzeli. Sześcioletni Timmy stoi przed metalowymi drabinkami i z przerażeniem wymalowanym na twarzy wpatruje się w swoich kolegów, którzy siedzą na górze wesoło machając nogami.  Pokrzykują wesoło zachęcając chłopca by ten wszedł na drabinki.
Ale Timmy się boi. To jest dla niego za wysoko. A co jeśli spadnie i się połamie? I wszystko będzie go bolało? I trafi do szpitala? A wtedy sprawi problem mamie, która i tak ma już wystarczająco dużo zmartwień. Szczególnie odkąd tata zaginął na jednej ze swoich misji.
Timmy przełyka słone łzy, odwraca się na pięcie po czym odchodzi. Słyszy śmiech pozostałych chłopców, wyzwiska. W tedy pierwszy raz słyszy To zdanie.

Jesteś tchórzem, Timmy

Pod ścianą stoi mały, rudy kot. Jest przerażony. Otacza go grupka dwunastoletnich chłopców, którzy śmieją się szyderczo, co pewien czas rzucając kamieniami w bezbronne zwierzę. Dręczenie kociaka ich bawi, to rozrywka pozwalająca poczuć władzę nad kimś. A takie uczucie bardzo podoba się młodym dręczycielom.
Parę metrów dalej stoi Timmy i z niepewną miną przygląda się tej scenie. Choć wie, że to co robią jego koledzy jest złe, to nie wie co zrobić. Boi się zareagować, bo ich jest więcej, są silniejsi, z łatwością mogliby mu coś zrobić.  A tego Timmy boi się najbardziej.
Chłopiec zagryza wargę, i starając się nie patrzeć w stronę kota, odchodzi. Ze smutkiem stwierdza, że jego ojciec wzgardziłby takim zachowaniem. Ale on nie jest swoim ojcem. Nie jest tak dzielny, odważny, nieustępliwy jak on. Nie jest wstanie stanąć w obronie słabszych. Jedyne co może zrobić to powtarzać sobie To zdanie.

Jesteś tchórzem, Timmy

Czternastoletni Timmy przestępuje z nogi na nogę niepewnym wzrokiem wpatrując się w dłonie dwójki kolegów, którzy trzymają butelki z alkoholem. Od prawie dziesięciu minut próbują namówić chłopaka by napił się razem z nimi. Ale ten odmawia. Najchętniej odwróciłby się od nich i odszedł, nie patrząc się za siebie. Nie może się jednak zebrać w sobie. Jest deszczowy dzień i na pewno nikt nie zajrzy do betonowego śmietnika. A jego koledzy wypili już naprawdę dużo i mogliby się stać agresywni. Tego chłopak boi się najbardziej. Boi się, że jeśli odmówi, nie obejdzie się bez użycia siły. Wtedy może już sobie nie poradzić.
Ale kiedy jeden z chłopaków wyciąga z kieszeni małą paczuszkę z jakąś podejrzaną substancją, Timmy od razu przestaje się wahać. Najpierw wymierza koledze siarczysty policzek, wytrąca mu pudełko z dłoni po czym wychodzi na zewnątrz. Gdy zasuwa toporną zasuwę na drzwiach znów słyszy To zdanie. Ale tym razem jest z siebie dumny i w nieskończoność powtarza sobie jego treść.

Jesteś tchórzem, Timmy

Timmy grzebie widelcem w swoim obiedzie, nie zwracając uwagi na to co się dzieje wokół niego. Widząc takie zachowanie, siedzący obok Brandon kręci potępiająco głową po czym odchodzi od stołu nie kończąc posiłku. Odkąd dwa dni wcześniej Trix zabrały z Czerwonej Fontanny jedną z części kodeksu, specjalista nie odezwał się do kolegi ani słowem. Nie żeby Timmy jakoś bardzo zwracał na to uwagę. Tak naprawdę mało go to obchodzi. Wie, że postąpił źle, że powinien powstrzymać czarownice, ale zachowania reszty specjalistów prawie nie zauważa. Tyle razy słyszał z ich ust To zdanie i to często w mniej poważnych sytuacjach, że teraz jest mu to obojętne.
Gdy je słyszy po prostu wzrusza ramionami.

Jesteś tchórzem, Timmy



Jak mogłeś

Nadal masz go w pamięci. Mimo, że odszedł cały czas wydaję ci się, że jest obok ciebie. Zawsze.

Riven prawie bezwiednie rzucił bumerangiem w stronę korony jednego z wielu drzew w lesie. Przedmiot wpadł między zielone liście, po czym zgrabnie wrócił do ręki specjalisty, który nie zwrócił na to wielkiej uwagi. Zbyt zajęty rozmyślaniem nad swoim życiem nie zauważyłby niczego, nawet różowych słoni tańczących kankana tuż przed jego nosem.
Umysł młodego specjalisty całkowicie zajmowała decyzja, którą podjął. Odchodząc od swoich przyjaciół nie zastanawiał się, dlaczego to robi i dopiero teraz mógł się nad tym porządnie zastanowić. Bez męczących spojrzeń reszty specjalistów i ich natrętnych pytań.
Tak, bycie samemu miało swoje plusy.

Jednak nie możesz zaprzeczyć, że brakuje ci tej jednej jedynej osoby, która nigdy o nic cię nie oskarżyła, która potrafiła wysłuchać i pomóc.

Mimo, teoretycznie, dogodnych warunków specjalista nie potrafił się skupić. Cały czas wydawało mu  się, że on jest obok i zaraz rzuci jakimś żartem albo w dwóch krótkich zdaniach wyjaśni, gdzie Riven popełnił błąd i co jeszcze może zrobić. Trudno sobie wyobrazić, jak wiele zrobił on dla chłopaka, w ilu rzeczach już mu pomógł. Przecież gdyby nie on, związek z Musą już dawno straciłby jakikolwiek sens, a reszta jego „przyjaciół” odwróciłaby się od niego. Bo oni nie potrafili zrozumieć charakteru Rivena, nie potrafili pojąć, że on naprawdę stara się zmniejszyć natężenie głupich czynów do minimum, ale czasami po prostu mu się nie udaje.
On rozumiał.

Nie możesz mu wybaczyć tego co zrobił. Przecież na pewno było jakieś inne wyjście nie wymagające poświęcenia życia. Żadnego życia.

Wspomnienia specjalisty z tamtego pamiętnego dnia ograniczają się do paru czarnych plam, bólu i zdziwienia. Bo przecież jak taki wielki czarodziej, niesamowity człowiek, po prostu świetna osoba, mogła ot tak po prostu zginąć, umrzeć nie zwracając uwagi na to, że potem ludzie, dla których był ważny, będą cierpieć. I niektórzy nie będą mieli do kogo się zwrócić z problemem.

Ty nie miałeś kogoś takiego. Po jego śmierci nikt nie zauważył jednej ważnej rzeczy.
Zginął twój jedyny przyjaciel.





                                                                                                                           


sobota, 17 października 2015

Jestem Julią

Przedstawiam wam króciutki tekst napisany na potrzebę mojego tematu na jednym forum. Coś dłuższego powinno pojawić się w najbliższej przyszłości, ale na razie muszę się uporać z komputerem, który regularnie odmawia posłuszeństwa.
W tekście wykorzystany został wiersz " Jestem Julią" Haliny Poświatowskiej.
Zapraszam do czytania i komentowania.



Jestem Julią

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy

Pamięta każdą sekundę ich pierwszego spotkania. Każde słowo, które wtedy wypowiedziała, teraz wbija się w jej serce jak zardzewiałe gwoździe. Nie może wymazać z pamięci swojego zachowania w tamtej chwili. Gdyby mogła, cofnęłaby się w czasie i wykorzystała każdą minutę jaką straciła przez swoje głupie zachowanie.  Nigdy sobie tego nie wybaczy. Za każdym razem gdy słyszy słowo „szpieg” jej dłonie zaciskają się ze wściekłością. Życie nauczyło ją by nikogo nie oceniać od razu. Bo czasami nawet najbardziej podejrzana osoba może stać się ważna.
Dla niej stała się najważniejszą osobą w jej życiu.
I nadal nią jest.
Chociaż nie wie czy to co teraz przeżywa można nazwać życiem

wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły

Wspomnienia z czasu kiedy byli razem przypominają trochę wspomnienia osoby nadużywającej alkoholu. Są jakby zamglone, zniekształcone. Przy niektórych pamięta każda najmniejszą rysę na jego twarzy. Innym razem jest to tylko dźwięk robionego zdjęcia, zapach jego skóry albo wesoły śmiech obojga. Wszystkie obrazy z tamtego okresu wydają się być tylko nieprawdopodobnym snem. I gdyby nie grube albumy stojące na jej półce, miałaby wątpliwości czy to wszystko naprawdę się wydarzyło.
A może tak byłoby lepiej?
Na co komu miłość idealna, której już nie ma?

odeszła

Jego już nie ma. Odszedł. Opuścił ją na zawsze.
A ona mu na to pozwoliła.

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła

Dni bez niego nie istnieją. Są tylko kolejną nic nieznaczącą cząstką jej życie. Tkwi w nich jak w transie. Uśmiecha się gdy inni się uśmiechają, smuci się gdy inni się smucą. Ale jej oczy są puste, nie wyrażają żadnych emocji. Choćby ktoś wpatrywał się w nie w nieskończoność, one nadal pozostaną takie same  - bez wyrazu, wpatrzone w jakiś punkt gdzieś w przestrzeni.

Krzyczę wróć
Wołam wróć
Plamię
Przygryzione wargi
Barwą krwi

Wśród kliku rzeczy, które zatrzymała jest delikatny złoty pierścionek nadal tkwiący na jej lewej dłoni. Nigdy nawet nie pomyślała o tym by go zdjąć. Był w końcu ostatnią rzeczą jaką jej podarował.
Kiedyś przez przypadek zacięła się drobnym kawałeczkiem złota. Nie wie jak to zrobiła, ale gdy zobaczyła cienką stróżkę krwi spływającą po jej dłoni, coś w niej pękło. Zaszlochała głośno i osunęła się na ziemię. Wołała go głośno. Ale on nie przychodził. Nie przytulił jej, nie pocieszył, nie uspokoił. Choć na zewnątrz rana była niewielka, to od środka osiągnęła nieprawdopodobny rozmiar. Krwawiło jej serce. Krwawił jej umysł.
A jego nie było.

nie wróciła

On już nie wróci. Już nigdy nie będzie mogła spojrzeć mu w oczy. Już nigdy nie będzie mogła się do niego nie przytulić, nie będzie mogła go pocałować.
Nie powie jak bardzo go kocha.
Jestem Julią
mam lat tysiąc
żyję –

Już nigdy.